Witajcie w Nowym Roku! :D Naprawdę kusiło mnie, żeby uraczyć Was dziś podsumowaniem ubiegłego, 2014 roku i stosikiem książek, które dostałam od Gwiazdora pod choinkę, ale gdzieś tak w połowie stycznia (już roku bieżącego oczywiście) usunęłam bezpowrotnie zarówno zdjęcia wspomnianych książek, jak i roboczy wpis (pisanie szło mi jak krew z nosa...), więc niestety musicie obejść się smakiem, a ja z kolei zmuszona jestem zabawić Was inaczej - z pomocą kolejnej, tajemniczej mapki. Ktoś już wie z jakiej pochodzi ona książki?
„Z błogim dreszczem chłonąłem z tych ksiąg chłodny i rześki wiew życia, które nigdy nie istniało naprawdę, a mimo to było prawdziwe i chciało teraz wypełnić moje wzburzone serce przypływem swych fal i rozgrywać w nim swoje losy.” (Hermann Hesse)
niedziela, 15 marca 2015
wtorek, 16 grudnia 2014
8 najbardziej zakurzonych książek w mojej biblioteczce
Wpis ten postanowiłam poświęcić książkom, które najdłużej czekają na to, aż je przeczytam. Kiedy zabierałam się za przeglądanie półek, w celu znalezienia tych rekordzistek, myślałam, że będzie gorzej. Okazało się jednak, iż wcale nie mam dużej ilości nieprzeczytanych książek - zwłaszcza jeżeli chodzi o te dawno kupione. Przyznam, że pokrzepiło mnie to odkrycie :) Najwięcej nietkniętych tytułów to nabytki z ostatnich dwóch lat, co w moim odczuciu nie jest dużą zaległością, i są to 44 (co za liczba! ;P) pozycje - nie jest to ilość, która jakoś szczególnie przygniatałaby mnie swym ogromem. Wróćmy jednak do tematu (i do dłużej oczekujących na przeczytanie tytułów): jakie książki trafiły do grupy najbardziej zakurzonych, skąd je mam i czy ich los jest przesądzony? Zestawienie czas zacząć!
niedziela, 9 listopada 2014
Juliusz Verne „Pięć tygodni w balonie”
Jeżeli myślicie, że tytułowa wyprawa to pięć tygodni leniwej podróży ponad wszelkimi niebezpieczeństwami, pięć tygodni podziwiania krajobrazów Afryki z bezpiecznej wysokości (i z drinkiem z palemką w dłoni ;)), pięć tygodni z dala od kłów dzikich zwierząt i poza zasięgiem broni tych mniej gościnnych plemion, to znaczy iż mylicie się potrójnie i nie czytaliście jeszcze „Pięciu tygodni w balonie” Juliusza Verne'a. Warto sięgnąć po tę książkę, aby przekonać się jaki to los zgotował autor bohaterom, a ten wpis warto przeczytać, żeby zrozumieć, dlaczego ta powieść budzi we mnie mieszane uczucia i dlaczego warto uzbroić się w determinację zabierając się do jej czytania.
czwartek, 25 września 2014
Bram Stoker „Gość Draculi”
Po przeczytaniu „Draculi” odczuwałam pewien niezaspokojony głód (właściwiej byłoby: „pragnienie”, he he ;)) - tzn. powieści niczego nie brakowało, ale nie chciałam jeszcze rozstawać się z autorem. I wtedy przypadkowo trafiłam w Internecie na informację o tym zbiorze opowiadań, czyli na „Gościa Draculi”! Przeczytałam kilka zachęcających opinii (różne osoby podawały odmienne opowiadania jako ulubione, ale wszystkie zgadzały się, że cały zbiór trzyma poziom) i postanowiłam ugościć „Gościa...” na małym tête-à-tête w sypialni. Czy była to dobra decyzja, a może między nami zapadła bardzo niezręczna cisza?
niedziela, 21 września 2014
Elena Chmelová „Baśnie z wyspy Lanka”
„Nie opodal południowego wybrzeża Półwyspu Indyjskiego, omywane ciepłymi falami Oceanu Indyjskiego, leży wyspiarskie państwo - Sri Lanka, dawniej zwana Cejlonem. Kształtem wyspa przypomina owoc mango, jaki rodzi się w urodzajnych ogrodach na tej wyspie, kroplę deszczu podczas monsunowej ulewy czy bezcenną perłę, jaką można znaleźć tylko na tych przybrzeżnych płyciznach. Podróżnicy w dawnych czasach nazywali tę wyspę - wyspą skarbów, rajskim zakątkiem, krajem radości. Europejskim zaś kolonizatorom przypominała ona kształtem smakowitą szynkę. Całą jej naturalną urodę i blask jej dzieł sztuki wyraża jednak najpełniej poetycki przydomek: Perła Oceanu Spokojnego, pod jakim ten południowo-azjatycki kraj znany jest po dziś dzień.” (s. 227, z posłowia Jana Filipský'ego)
poniedziałek, 8 września 2014
Hermann Hesse „Wilk stepowy”
Książka ta wywołała we mnie barwne echo, chociaż nie mogę jej nazwać doskonałą. Zafundowała mi mieszankę uśmiechu, łez i złości (po kolei, ale i naraz), co jednak nie czyni mnie ślepą na to, co w moim odczuciu jest niedociągnięciem. Już chyba kiedyś ustalaliśmy, że podła jestem i lubię się czepiać? ;) Jeżeli nie, to możecie sobie ten fakt łaskawie zanotować (*powiedziała z miną hrabianki, po czym spadła z krzesła*). Zabawne wydaje mi się to, że kiedyś zrezygnowałam z czytania „Wilka stepowego”, bo wydał mi się zupełnie nie w moim guście, a teraz mogę go polecić, jako porcję porządnej literatury, która trafiła w moje upodobania. Niektóre książki mają po prostu swój czas, tym lepiej jeśli Ktoś nam je podsunie z zaskakującym wyczuciem tego czasu (aż z rozpędu chciałam o znakach pisać ;)) :) Magiczny teatr czeka. Na samotne wilki po przejściach, z łbami pełnymi poplątanych myśli, a sercami cierpieniem naznaczonymi. I jeszcze jedno: tylko dla obłąkanych.
wtorek, 2 września 2014
Biblioteka na nowo odkryta
Niektóre związki kończą się głośno i dramatycznie, inne powoli więdną, a wieńczy je uczucie zaskoczenia, że to już po wszystkim. Moje zażyłe relacje z biblioteką skończyły się trochę przypadkiem, co teraz wydaje mi się zbyt wygodną i głupią wymówką. A może czasem trzeba za sobą zatęsknić, żeby docenić niezwykłość więzi? Po latach wróciłam do biblioteki i cieszę się, że zdecydowałam się na ten swoisty akt odwagi (wymagało to ode mnie nie tylko przezwyciężenia pewnej niechęci i lęku, ale i skonfrontowania rzeczywistości z marzeniami). Oto parę słów o moich bibliotecznych wspomnieniach, próbie zrozumienia, gdzie popełniłam błąd (o ile zrezygnowanie z biblioteki w ogóle należy rozpatrywać w kategorii błędu) i o tym, kto (Pan Enigmatyczny Miś ;P) skłonił mnie do ponownego odwiedzenia miejsca czytelniczej rozpusty. I jeszcze mój nowy, „biblioteczny” gadżet na dokładkę:
sobota, 16 sierpnia 2014
Juliusz Verne „W 80 dni dookoła świata”
Pomysł okrążenia ziemskiego globu w 80 dni może wydawać się współcześnie mało atrakcyjnym wyzwaniem, jednak powieść Juliusza Verne'a jest przygodą, która wciąż fascynuje. Nie byłam pewna, czy chcę ponownie czytać „W 80 dni dookoła świata” akurat teraz, ale ponieważ miałam przygotowane już zdjęcia do wpisu, to pomyślałam „a co tam, przeczytam” ;) I nagle, strona po stronie, opowieść zaczęła mnie wciągać, tak że książkę pochłonęłam prawie w całości w ostatnią niedzielę. Gdzie kryje się sekret magii Czarodzieja z Nantes?
Subskrybuj:
Posty (Atom)







